Te SKLEPY w zastraszającym tempie znikają z POLSKIEGO RYNKU!

Drastycznie maleje liczba osiedlowych sklepów. Wszystko za sprawą wielkich sieci handlowych oraz supermarketów.  W najtrudniejszej sytuacji znajdują się właściciele sklepów spożywczych i warzywniaków. Znikają również  sklepy rybne, monopolowe i papiernicze. Continue reading „Te SKLEPY w zastraszającym tempie znikają z POLSKIEGO RYNKU!”

„Bilet to teatru za 500 groszy”. Wiesz ile % Polaków nie było nawet raz w teatrze, w ciągu roku?

,,Kulturalni – niekulturalni” – Polacy nie chodzą do teatru, Kielecki teatr wraz z patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego znaleźli sposób, by temu zaradzić. 

Continue reading „„Bilet to teatru za 500 groszy”. Wiesz ile % Polaków nie było nawet raz w teatrze, w ciągu roku?”

Te dane szokują… ZOBACZ ile marnujemy żywności

W tym tygodniu europarlamentarzyści zaapelowali do państw UE o ograniczenie marnowania żywności o 30 proc. do 2025 roku oraz o 50 proc. do 2030 roku. Europejczycy marnują 88 mln ton jedzenia rocznie, czyli 173 kg na osobę. Według wyliczeń Komisji Europejskiej, koszty z tym związane szacowane są na 143 mld euro.

 

Polacy rocznie marnują ok. 9 mln ton żywności, co stawia nas na 5. miejscu w UE – podkreśla Greenpeace Polska. Organizacja apeluje do polityków, by przyjęli prawo, które skutecznie ograniczy wyrzucanie żywności i sprawi, że trafi ona do potrzebujących.

 

„Prace nad ustawą o przeciwdziałaniu temu zjawisku bardzo się przeciągają. Greenpeace Polska rozpoczyna akcję #NieMarnujemy, w której namawia polityków, aby przyjęli prawo, które skutecznie ograniczy wyrzucanie żywności i sprawi, że jedzenie trafi do potrzebujących”.

 

Organizacja zwróciła uwagę, że Wielkanoc to okres, w którym oprócz zadumy religijnej i spotkań z bliskimi, mamy też do czynienia z marnowaniem szczególnie dużych ilości żywności. „Marnowanie żywności jest sprzeczne z polską tradycją i kulturą. Mimo to co roku marnujemy ok. 9 milionów ton żywności. Stawia to nasz kraj na niechlubnym 5. miejscu w całej UE” – podkreślił dyrektor Greenpeace Polska Robert Cyglicki.

 

Organizacja uważa, że marnotrawstwo żywności to nie tylko problem społeczny, ale i ekologiczny. Greenpeace przekonuje, że wyrzucanie do kosza rocznie 9 mln ton jedzenia, oznacza zmarnowanie ponad 1,72 mld metrów sześciennych wody, które wykorzystano do jej produkcji.

 

Do tej pory przepisy przeciwdziałające marnotrawstwu żywności wprowadzono we Włoszech, Francji, Czechach i Belgii. Według organizacji jednym z rozwiązań, które można szybko wprowadzić, jest doprowadzenie do przyjęcia przez parlament prawa, które zobowiązałoby duże sklepy i sieci handlowe do przekazywania żywności organizacjom zajmującym się jej dystrybucją do najbardziej potrzebujących.

 

Aktywiści wskazali, że aby takie rozwiązanie było skuteczne, organizacje pożytku publicznego potrzebują środków, które umożliwią im przekazywanie żywności najbardziej potrzebującym. Greenpeace postuluje ponadto między innymi podwyższenie opłaty dla sprzedawców za wytwarzanie odpadów do 20 groszy za kilogram. Byłaby ona niższa o 10 gr dla tych, którzy przekazywaliby żywność do dalszej dystrybucji. Kolejnym postulatem jest też to, by sklepy sieciowe nie zmuszały dostawców do odbioru niesprzedanej przez sklepy żywności, którą wcześniej dostarczyli.

 

„Rozwiązania te umożliwią powstawanie realnych partnerstw pomiędzy organizacjami społecznymi a sklepami, które oprą się na prostym rachunku zysków i strat. Dzięki proponowanemu projektowi ustawy sklepy będą musiały zrewidować swoje polityki zakupowe oraz sposoby promocji oferowanych produktów, które na razie z roku na rok przyczyniały się do powiększania skali marnowania żywności. W konsekwencji wprowadzenia nowych przepisów więcej żywności trafi do osób potrzebujących”.

 

PAP/foto: pixabay.com
kd

UKRAIŃCY poszukiwani do PRACY w Polsce

Według różnych statystyk, w Polsce pracuje między 800 tys. a 1 mln Ukraińców. Liczbę naszych wschodnich sąsiadów pracujących tu legalnie określa się na około 600 tysięcy. Ponad dwieście tysięcy pracuje na „czarno”.

Powszechne jest przekonanie, że Ukraińcy pracują za wynagrodzenie, które nie satysfakcjonuje Polaków. Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców uważa, że to mit. – Rzeczywiście bardzo niskie stawki mogą dotyczyć pracujących nielegalnie. Ale pracodawcy zatrudniający ludzi legalnie nie mają czasu ani energii, żeby się w to bawić. Ukraińcy często kosztują polskich pracodawców więcej niż pracownicy z Polski – uważa prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak. Muszą ich jednak zatrudniać, ponieważ w naszym kraju brakuje rąk do pracy. – Polaków chętnych do prostych prac po prostu nie ma – mówi Kaźmierczak.

Jak wynika z badań firmy pośrednictwa pracy Work Service, rąk do pracy zaczyna brakować. Co trzeci pracodawca w naszym kraju deklaruje, że ma problem ze znalezieniem pracowników. Najtrudniej znaleźć tych niższego i średniego szczebla. Największe problemy z rekrutacją mają duże firmy, zatrudniające ponad 250 pracowników.

Dlatego firmy coraz częściej szukają pracowników na wschodzie. 39 proc. polskich firm rozważa zatrudnienie Ukraińców – a tę średnią zaniżają pracodawcy działający w sektorze publicznym, z zasady zatrudniający tylko polskich obywateli. Wśród przedsiębiorstw zajmujących się produkcją, Ukraińców chce zatrudniać ponad 55 proc. firm. W branży handlowej pracowników ze wschodu chce zatrudnić niemal 39 proc. Wśród firm usługowych jest to ponad 33 proc.

Jesienią podczas jednego z paneli na forum ekonomicznym w Krynicy wicepremier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że będzie się starał „by nastąpiło przyjazne zaproszenie kilkuset tysięcy ukraińskich pracowników do Polski”.

Z badań przeprowadzonych dla ZPP w zeszłym roku wynika, że ponad połowa Polaków odnosi się pozytywnie do pomysłu przyznania stałego pobytu Ukraińcom przebywającym w Polsce. Wyniki tegorocznej edycji badania nie są znane, ale jak zapewnia Kaźmierczak, wiele się nie zmieniły.

Szpitale BEZ pielęgniarek… Czy to możliwe?

Jak informuje „Nasz Dziennik” za trzy lata liczba pielęgniarek spadnie w naszym kraju o ponad 4 tysiące, a do roku 2035 – aż o ponad 16,5 tysiąca.

Dramatycznie zmniejsza się również liczba położnych. „Średnia arytmetyczna wieku zarejestrowanych pielęgniarek i położnych w Polsce na przestrzeni ostatnich lat ciągle wzrasta” – zwraca uwagę Wiesława Załuska, konsultant wojewódzki w dziedzinie pielęgniarstwa dla województwa mazowieckiego.

O ile w 2008 roku średnia wieku pielęgniarki w kraju wynosiła 44,10, o tyle w roku ubiegłym osiągnęła już wartość 50,80.

Jak wynika z analizy danych Centralnego Rejestru Pielęgniarek i Położnych, w Polsce do 2022 roku uprawnienia emerytalne uzyska ponad 39,6 tys. pielęgniarek i położnych, co stanowi blisko 30 proc. obecnie zatrudnionych.

„Tych, które odejdą na emeryturę, nie będzie kto miał zastąpić. Spada zainteresowanie studiami pielęgniarskimi i położniczymi. Blisko połowa pielęgniarek i położnych, kończąc studia, nie odbiera zaświadczenia o prawie do wykonywania zawodu.”

 

PAP

Jest nas coraz mniej

Już piąty rok z rzędu maleje liczba ludności w Polsce. Dzieje się tak mimo zakładania rodzin przez osoby z wyżu demograficznego z przełomu lat 70 i 80 XX wieku.

Wstępne szacunku Głównego Urzędu Statystycznego mówią, że pod koniec czerwca 2016 roku ludność Polski liczyła 38 milionów 422 tysięcy ludzi. To o mniej niż pod koniec 2015 roku i o 27 tysięcy mniej niż przed rokiem. Jest to skutek tego, że w pierwszych 6 miesiącach 2016 roku liczba zgonów w Polsce była niemal o 9 tysięcy wyższa niż liczba urodzonych dzieci. Dzieje się tak, mimo że w pierwszym półroczu przyszło na świat 191 tysięcy nowych Polaków, czyli o 10 tysięcy więcej niż w 2015 roku.

Doktor Agata Zygmunt z Uniwersytetu Śląskiego wyjaśniła na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”, że taki wzrost narodzin to najprawdopodobniej skutek decyzji trzydziestokilkulatków z Polski, którzy podjęli decyzję o założeniu rodziny. Odzwierciedlają to statystyki GUS-u, gdyż od stycznia do końca czerwca 2016 roku zawarto w Polsce 74 tysiące małżeństw, czyli o 5 tysięcy więcej niż rok wcześniej.

 

BR

Budżetówka pracuje krócej

Kobiety zatrudnione w urzędach państwowych są najkrócej pracującymi pracownikami w Polsce. Najdłużej pracuje się w budownictwie – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego.

Najdłużej z kolei pracują mężczyźni w firmach prywatnych. Z raportu „Aktywność ekonomiczna ludności Polski”, dotyczącego ostatniego kwartału 2015 roku, dowiadujemy się też, że w tym czasie do pracy było zdolnych 17,5 miliona Polaków, z których aktywnych zawodowo pozostawało 16 milionów 280 tysięcy ludzi. Oznacza to, że niewiele ponad 1,2 milionów to bezrobotni.

 

W grupie pracujących ciągle zatrudnionych jest więcej mężczyzn niż kobiet. Udział panów w rynku pracy wynosi niewiele ponad 55 procent. Najbardziej aktywni są też mieszkańcy miast, którzy pod koniec 2015 roku stanowili 61 procent zatrudnionych.

Najwięcej Polaków pracuje w charakterze pracowników najemnych, czyli na etacie (28 procent na umowę o pracę) lub umowach cywilnoprawnych. Pracujących na własny rachunek jest tylko 18 procent.

Z raportu GUS dowiadujemy się też, że przeciętny tygodniowy czas pracy w Polsce to 38,5 godziny. Dłużej pracowały osoby zatrudnione w sektorze prywatnym (39 godzin tygodniowo) niż w publicznym (37 godzin) oraz mieszkańcy wsi (38,6 godziny) w stosunku do mieszkańców miast (38,5 godziny).

 

 

BR